Moje Auto - Ford Escort Combi

Autor: Pasheco | marzec 31, 2003 | 17:27
Opublikowane jako: Felietony, Moje Auto, Zdjęcia

Ford Escort

Moje Auto Part 7: Ford ESCORT COMBI

Po moich długich namowach mój serdeczny kolega Darek zdecydował się wyszykować swojego Escorta do zdjęć a po sesji zdjęciowej przysiadł do swojego komputera i opisał swój pojazd. Jakże nietypowy jest to opis przekonacie się czytając jego felieton.

Nagle zostałem jednoosobowym jury w pewnym konkursie na najlepszy samochód marki Ford Escord Kombi rocznik ’92 i dzięki temu mogłem poeksperymentować. Pozwoliłem sobie przed jakimkolwiek wyartykułowaniem kilku zdań na tak znakomitym gremium pojechać sobie z wiatrem w przestrzeń (szybkościomierz wskazywał tyle ile udało mi się wdusić nogą w podłogę i wytrzymało moje skołatane serce).
Dobrego przyspieszenia to auto nie ma, ale zauważmy jakie gabaryty, i jaki silnik? Niby mały, jednak masę ciągnie, a swoje osiągi ma całkiem ludzkie. Nastawiam się raczej na rozbujanie sprzętu. Towarzyszy mi poczucie że auto dobrze się trzyma drogi i jest stabilne. Jedzie się bardzo pewnie. Jazda wiadomo! (miła), nawet w półmroku, a za miastem światełka sobie podniosłem do góry i komfort przemieszczania się w ciemnościach zupełnie inny (zabaweczka w postaci podnoszenia świateł moim zdaniem bardzo przydatna i uprzyjemniająca prowadzenie auta).
Podstawa - to wytworzyć sobie miłą atmosferę podczas jazdy. Uprzyjemnić ją np.: śpiewając songi „Radio Chliew” typu „Ukochane moje filcy” czy „Liody dla rolnikóf” (jakby co to służę MP3 tych hiciorów). W międzyczasie zapuszczam jakiś utwór z radia, leci coś z „Idola” (o Boże, jakie grajdolenie! Kto lubi taką rozrywkę?). Nadmieniam, iż należało zamocować większe głośniki w tylnej klapie samochodu. Dają ciekawy pogłos podwójnego stereo (prawie dolbysourand) w takiej przestrzeni otwartego bagażnika, póki co wożę tylko powietrze ale to chyba zaleta!
Cała buda to jak jedna wielka tuba basowa. Brak klimatyzacji nie doskwiera w lecie, ale zimą! – ogrzej chłopie te gabaryty!. To jak z kobietą, im większa tym więcej energii tracisz na rozgrzanie tej płaszczyzny! (chyba że mylę już wątki!). Nawiew musi chwilę popracować żeby poczuć zmianę klimatu wewnątrz, ale komu by to przeszkadzało.
Tylko sobie wyobraźcie jak się jedzie latem przy odkręconych szybach. Rączka przewieszona przez okno, fingiel na palcu błyszczy aż miło, mało nie iskrzy po asfalcie, na głowie kapelusz typu „Łomża”. Obraz jak z bajki.
Welurki na siedzeniach po tylu latach są jak nówki. Dziadek w Niemczech tylko na grzyby i do kościoła śmigał. W środku nie jest to „high-tegh”, ale może się podobać. Po tylu latach lepiej wygląda niż nowe produkty koreańskie KIA.
Wracając do meritum. Słyszałem… a można i wyczytać „… wiesz co, sypie się jak skur…”. Chętnie odpowiadam szkoda ze masz taki model. Ten się chyba udał.. odpukać ! Hamulce sprawne. I teraz najciekawsze. Koszty eksploatacji, to średnie zużycie paliwa 9l /100km – wyglądało by lepiej na gaz ale silnik nie pije w ogóle oleju, wiec nie ma co z nim eksperymentować. W serwisie części i usługi drogie, dlatego trzeba mieć znajomych i kolegów mających własne warsztaty. Chociaż lubi pić paliwo to jedzie się jak przyklejonym do asfaltu. Sprawdza się podczas długich podróży. Można powiedzieć – da się gadzina lubić.
Jestem jedynie pilnym obserwatorem i odbiorcą doznań, które bardziej lub mniej oddziaływają na mój stan, kiedy posługuje się czymś co jeździ. Przecież to tylko maszyna do poruszania się (ale sprofanowałem!!). Tak wiec przyznaje się. Nie jestem fanatykiem. Wsiadam leje benzynę i jadę… (jak do tej pory). Ruszam gałkami w środku, pokrętłami, itd. Włączam radio. Gra i buczy i to bez tuby basowej (ktoś by pomyślał „toż to szook!”) a swobodny wyznacznik jakości to zero problemów w eksploatacji - (ciekawe czy się ktoś ze mną nie zgodzi?).
Wyznaje zasadę ze rolnik sieje, pisarz pisze, mechanik zagląda pod maskę. Ja nie jestem ani rolnik ani mechanik ani kucharz (to co ja tu robię w ogóle?). To dlatego pozwoliłem sobie nie przytaczać liczb, opisywać silników podawać numerów lakieru (to wszystko znaleźć można w katalogach), a skupiłem na „wnętrznościach”. Co tu dużo mówić nie mam innego wyjścia jak nagrodzić pojazd główną nagrodą (PRAWDOPODOBNIE TO JAKIEŚ SPECJALNE ZAPROSZENIE NA BUTELKĘ OD ADMINISTRATORA TEJ STRONY).
A tak na marginesie. Kołacze mi się w głowie pewien problem i nie wiem jak go ugryźć. W dodatku w „ramkach” tej strony, miedzy tymi reklamkami ładnie spreparowanych samochodzików.
Podjąłem się napisania paru słów po wielkich naporach, na temat (ogólnie mego samochodu), ale cos mnie gniecie obserwując świat zza szyby samochodu, oglądając to tu to tam obrazki pojazdów powyginanych w nadludzkie formy z podoczepianym plastikiem z każdej strony. „Zjawisko - boski Tuning”, które można by nazwać „tragedią mody”.
Tragedia wynika z chęci artykulacji własnym językiem pewnych pragnień a brak powabu zastałej formy to pole do popisu kreatorów - amatorów i wręcz nieopisanego zgiełku kształtów (Chyba schowam mój kapelusz typu „Łomża”, ściągnę sygnet z palca, i wstrzyknę w nogę Lidokaine, bo chyba cos nie pasuje do ogólnej tendencji… jeśli wie ktoś o co mi chodzi).
Ciągły napór modnych podpowiedzi coraz to nowych żurnalowych wzorców powoduje ten stan ( pomijam nieuniknione znużenie daną tendencją formalną ale ). Żurnale działają nie tylko na odbiorcę bezpośredniego (jak już wspomniałem cały czas obserwuję), ale i na jakby go nie nazwać „twórcę”, zmuszają do gonitwy za tym co dziś się nosi i sprzedaje, a jest zupełnie irracjonalne (musze sobie dokupić stateczniki! i to takie jakie się nosiło w latach 50 – to dopiero będzie jazda!).
Tuning - zaproszenie do powielania (wystarczy znaleźć formę i klepać, zniewalająco tak, że widać wyraźnie jak mechaniczne powielanie zdominuje własne myślenie
A ja mam zamiar jeszcze dziś coś pomyśleć i….. Myślę, że lepiej walne „browca” i odłożę kluczyki. Dziś na pewno już nigdzie nie pojadę. I z flaszki pewnie też nici.
Pozdrawiam.

Darek (gg# 1372492)

foto: Szymon Gober (gober @ mojeauto.net)

Pokaż swój samochód!


|      




Komentarze: 7 »

  1. Witam Szymon i witam bywalców nowego bloga. Po tylu latach przeczytałem swój tekst. heh.
    Sporo się zmienia i w czlowieku i w otaczającym go świecie.
    Jedynie fingiel na palcu bardziej zjechany od ciągania po asfalcie.
    Przymierze się do jakiejś nowej treści.
    Że nie jestem jakimś super znawcą maszyn tuningowych,przyspieszeń, mocy zawartych w silnikach i ćiśnień wymaganych w oponach, przeto mam lekko skrzywione spojrzenie na inne cechy wspaniałych maszyn, niejednokrotnie ciekawe i zajmujące RÓWNIE mocno.

    Pozdarwiam i mam nadzieje, że bede się tu pojawiał znienacka, OCENIAŁ w moim jedynie słusznie niewyszukanym guście.

    Pasheco.

    od Pasheco — luty 4, 2007 @ 6:19 po południu
  2. No ja też mam nadzieję Dariuszu, że będziesz się tu często pojawiał ;)

    od Gober — luty 4, 2007 @ 8:34 po południu
  3. Przez te niemal 4 lata od ukazania czytałem ten artykuł z 10 razy i teraz po kolejnej lekturze turlam się ze śmiechu! Świetny tekst (gratulacje autorowi). Szczególnie mi się podoba z uwagi, że sam byłem posiadaczem escorta kombi z 92 i nigdy nie dostrzegłbym kilku cech jakie autor wypisał :-) Samochód wielki, autor jeszcze większy!

    Chyba kupie sobie sygnet… :-P

    od szary11 — luty 10, 2007 @ 9:35 przed południem
  4. No, no… Szanowny autorze! Nic tylko gratulować swady!:) Pozdrowienia ze Śląska.

    od Beata — marzec 9, 2007 @ 9:56 po południu
  5. Mam od kilku lat ten sam model i poza kilkoma wadami jestem bardzo zadowolony. Ja używam tuby w bagażniku. Co do tekstu jest po prostu zajefajny.

    od pablo — czerwiec 8, 2007 @ 9:57 po południu
  6. to ma byc tuning ty cyba nie widziales tunigowanego fort !!!

    od nukes — wrzesień 30, 2007 @ 7:55 po południu
  7. ALE FURKA TYLKO
    TROSZKE ROZGRACONA NIE DAL BYM NAWET 100ZL

    od FRANEK — wrzesień 11, 2008 @ 11:16 przed południem

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URI

Dodaj komentarz




Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!

Losowe wpisy

Tuning - 

spojlery, lotki, progi, brewki, blendy