Zadziwiająca limuzyna: Chevrolet Evanda
Autor: Gober | styczeń 30, 2005 | 21:23Opublikowane jako: Newsy, Samochody

Zadziwiająca limuzyna: Chevrolet Evanda 2.0 Premium
W styczniu 2005 roku dzięki uprzejmości Leszka Kadelskiego i gazety “Giełda Samochodowa” miałem okazję przez jeden dzień testować Chevroleta Evandę. Poniżej prezentuję Wam tekst jaki ukazał się po pewnym czasie w gazecie.
Miłej lektury.
Czytelnicy testują
Zadziwiająca limuzyna
Czytelnicy testują: wrażenia z jazdy Chevroletem Evandą 2.0 Premium
autor: Leszek Kadelski
zdjęcia: Leszek Kadelski
Giełda Samochodowa,
nr 12/2005 (974)
z dnia: 15 lutego 2005 roku
Dzięki uprzejmości właściciela nowo otwartego salonu Top Auto w podbiałostockich Krupnikach otrzymaliśmy do testów Chevroleta Evandę Premium. Ten flagowy model “Chevy” ma ambicje samochodu klasy średniej wyższej, czyli dużego auta reprezentacyjnego.
O tym, czy te ambicje zrealizowano, mogli przekonać się nasi Czytelnicy z Białegostoku - Marcin Rećko i Szymon Gober. Każdy z nich otrzymał auto na cały dzień, by móc spokojnie przekonać się o jego wadach i zaletach. M. Rećko postanowił wraz ze swoją dziewczyną zwiedzić okolice Białegostoku. Zabrał ją także do malowniczego skansenu wsi podlaskiej w Kiermusach. Z kolei Sz. Gober, korzystając ze śnieżnej pogody, pojechał z rodziną na stok narciarski pod Suwałkami. Choć zgodność opinii to rzadkość w naszych tekstach, tym razem obaj kierowcy przyznali, że Evanda ich mile zaskoczyła. Ich wrażenia z jazdy publikujemy obok.
Z kronikarskiego obowiązku zaznaczmy, że Evanda jest w prostej linii potomkiem Daewoo Leganzy, o czym przypomina dwulitrowa jednostka napędowa, stosowana także i w tamtym modelu. W czasie naszego testu wykazała ona znaczny apetyt na paliwo. Choć większość czasu samochód spędził na trasach pozamiejskich, średnie zużycie paliwa wyniosło 11,4 l na 100 kilometrów.
Cena i wyposażenie
Testowany przez naszych Czytelników Chevrolet Evanda Premium kosztuje 74 tys. zł (z lakierem metalicznym). Napędza go dwulitrowy silnik benzynowy o mocy 131 KM. W wyposażeniu tego auta znajdują się cztery poduszki powietrzne, klimatyzacja automatyczna (jednostrefowa), ABS, TC (system optymalizacji przyczepności kół podczas przyspieszania), wspomaganie kierownicy, cztery elektrycznie sterowane szyby oraz boczne lusterka (prawe obniża się automatycznie po wrzuceniu wstecznego biegu), centralny zamek z pilotem i 16-calowe alufelgi. Wersja Platinum jest droższa o 5 tys. zł i ma dodatkowo skórzaną tapicerkę. Obie odmiany można kupić z automatyczną skrzynią biegów (dodatkowe 6,5 tys. zł), natomiast nawet za dopłatą nie jest dostępne ESP. Obecnie trwa promocja na Evandy z rocznika 2004 - kupujący mogą liczyć na upust w wysokości 7 tys. zł.
Marcin Rećko, 21 lat, student i ratownik na basenie, ma 11-letnią Hondę Civic: Wygodne auto
- Chevrolet nie od razu kojarzy się z Daewoo, choć wygląda koreańsko. W pierwszym odruchu pomyślałem jednak o Hyundaiu, bo przypomina nieco napompowaną Elantrę. Jednak wnętrze jednoznacznie wskazuje na pokrewieństwo z Daewoo. Czarny matowy plastik na kokpicie aż razi!
Mimo to Evanda bardzo mile mnie zaskoczyła - przede wszystkim przestronnym wnętrzem oraz niektórymi materiałami użytymi do jego wykończenia, np. welurowa tapicerka jest bardzo dobrej jakości. Minus przyznałbym za zbyt wysoko umieszczony fotel kierowcy. Mam 190 cm wzrostu i lubię siedzieć nisko, a tu nawet po maksymalnym obniżeniu siedziska, było ono za wysoko. Zegary są bardzo czytelne, a przełączniki łatwo dostępne i umieszczone rozsądnie.
Największym plusem Evandy jest jej zawieszenie. Miękkie, dobrze amortyzuje wyboje, dzięki czemu pozwala z przyjemnością jeździć po naszych dziurawych drogach. Przy tym wydało mi się raczej solidne, bo nie dobiegały z niego żadne niepokojące odgłosy. Ponadto samochód pewnie trzyma się drogi. Jego silnik jest dość elastyczny. Auto bez krztuszenia się i szarpania przyspiesza nawet na piątym biegu.
Tym samochodem jeździ się po prostu wygodnie. Jeśli ktoś szuka tej klasy auta, a nie chce przepłacać, to można mu je polecić, bo cena jest - jak mi się wydaje - atrakcyjna.
Szymon Gober, 25 lat, producent spoilerów, jeździ trzyletnią Skodą Fabią: Zbyt paliwożerny
- Byłem zaskoczony, że tym samochodem tak dobrze się jeździ. Łatwo zająłem pozycję za kółkiem, fotel okazał się bardzo wygodny - od razu zacząłem myśleć o wadach tego, który mam w Fabii. Przejechałem ponad 300 km i wcale nie byłem zmęczony. Siedzi się wysoko, ale ja właśnie tak lubię.
Zakręty pokonywałem bez problemów, auto nie ucieka, a wspomaganie “odpuszcza” proporcjonalnie do prędkości. W trasie wyprzedza się bezstresowo, Evanda dość szybko nabiera prędkości, choć spodziewałem się jeszcze lepszej elastyczności. Widocznie masa robi swoje, bo silnik daje jej radę dopiero powyżej 3.000 obr./min. Szkoda, że okazał się tak paliwożerny.
Wnętrze jest komfortowe i przestronne. Bez trudu umocowałem na kanapie fotelik dla synka. Dzięki szeroko otwieranym drzwiom, łatwo było go tam włożyć i potem wyjąć. Są i wady: beznadziejne spryskiwacze. Reagują z sekundowym opóźnieniem, w rezultacie pierwszy ruch wycieraczek (włączających się automatycznie) odbywa się po suchej szybie. Trzeba pilnować, by odpowiednio długo trzymać podciągniętą dźwignię, w dodatku leci cieniutki strumyczek. Kształty auta sprawiają, że boczne szyby szybko się brudzą i stają się nieprzejrzyste. Poza tym Evanda jest duża, ale nie nadaje się na auto reprezentacyjne - plastikowe “drewno” trąci tandetą.

Evanda budzi respekt solidnym wyglądem, godnym rasowego Chevroleta
Wnętrze jest przestronne, ale materiały wykończeniowe są nie najlepszej jakości

Przykładem oszczędności jest dźwignia hamulca (jak z Matiza) obok “drewna” (plastikowego)

Bagażnik Evandy jest pojemny i łatwo dostępny
Marcin Rećko
Szymon Gober
Żródło: adMoto.pl
|




Brak komentarzy »
Nikt tego jeszcze nie skomentował.
Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URI
Dodaj komentarz