 Jak co roku spotkaliśmy się na XXVI Rajdzie Podlaskim, kolejnej rundzie mistrzostw okręgu podlaskiego. Jednocześnie była to eliminacja Pucharu Polski Automobilklubów i Klubów. Stąd duża frekwencja wśród zawodników, którzy zjechali do Białegostoku z różnych stron kraju. Na trasie rajdu zorganizowano 16 prób sprawnościowych, w większości bardzo szybkich i widowiskowych.
   
Walczyliśmy na szutrze, betonie, polbruku, asfalcie i różnego rodzaju „wyrypach”. Rywalizacja okazała się zacięta, nikt się nie oszczędzał - nie obyło się więc bez strat w sprzęcie. Pękały opony i zderzaki, grzały się silniki, kończyły hamulce, sprzęgła i prąd. Wiele aut nie dojechało do mety.
Powiało profesjonalizmem. Pojawiły się szybkie, dobrze przygotowane rajdówki, które przyjechały na lawetach z całym sztabem ludzi. Cały rajd wydawał się jakiś inny, dłuższy, szybszy, czasem niebezpieczny. Jedni narzekali na za duże prędkości, inni na zbyt wiele pachołków.
         
Były też zgrzyty i niedociągnięcia organizacyjne. Już kilka dni przed rajdem zrezygnowano z szutrowego epilogu, który mógł być niezłym widowiskiem zarówno dla kibiców jak i zawodników. Później były kłopoty z wysokością wpisowego, zrzeszeniem w klubach i ignorowanie zawodników. Następnie już na odprawie zmieniono trasę jednej z prób i sposób przejazdu innej. O kolejnej zmianie dowiedzieliśmy się stojąc już na starcie. Czasy na dojazdówkach okazywały się zbyt krótkie – nie przewidziano takiego ruchu na ulicach, miejscami trzeba było „lecieć bombą”, aby zdążyć na PKC, nie mówiąc już o obejrzeniu próby. Niektórzy doświadczeni sędziowie też zachowywali się, jakby taki rajd robili po raz pierwszy. No i te nagrody… piec do pizzy nie jest chyba najlepszą nagrodą dla rajdowca.
   
I jeszcze Ci kibice. Kątem oka widzieliśmy ich kilku. Wygląda na to, że nikomu nie zależy na promocji tego sportu, skoro informacja o rajdzie dociera do garstki ludzi. Rajd wygrała załoga W. Zagon / L. Janusz jadąc CC Sporting, wyprzedzając wiele mocniejszych aut. Każdy, kto wystartował na pewno był zadowolony i mógł poczuć się jak na „prawdziwym” rajdzie. Szkoda tylko, że takich imprez jest tak niewiele w naszym regionie…
             
Jacek W. Pliszka
rally@mojeauto.net
Fotograf startował jako pilot Zdjęcia dzięki uprzejmości naszych znajomych: Oli oraz Radka |
Brak komentarzy »
Nikt tego jeszcze nie skomentował.
Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URI
Dodaj komentarz