Z pamiętnika kierowcy rajdowego - Zielono mi
Autor: Gober | marzec 18, 2007 | 17:40Opublikowane jako: Felietony, Rajdy, Z pamiętnika
Z pamiętnika kierowcy rajdowego cz. 7
Zielono mi…
Moja przygoda z Fiatem 126p, zwanym pieszczotliwie maluchem, rozpoczęła się bardzo dawno temu. Właśnie wtedy, gdy otrzymałem prawko rodzice kupili nowego bąka - zielony, piękny, poczciwy kaszel… nikt nie sądził, ze ustawi mnie na zupełnie innych życiowych torach. Zrządzeniem losu w liceum miałem kolegę, który był posiadaczem równie zielonego bączka. Dodatkowo Adam zaszczepił we mnie coś, bez czego nie wyobrażam dziś sobie życia. Sprawił że zostałem rajdowym zapaleńcem.
W Białymstoku rajdy odbywają się rzadko, jedynie 5 razy w roku. Podczas oglądania jednego z nich zrodził się pomysł startu w następnym możliwym kjs.
Okazją do pierwszego startu był Rajd Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jest on zabawą charytatywną – cały dochód z wpisowego jest przeznaczany na konto fundacji Jurka Owsiaka i pewnie ze względu na ten szczytny cel rodzice zgodzili się pożyczyć mi samochód. Pogoda dopisała, jak to w styczniu było bardzo dużo śniegu. Dostałem numerek startowy i ruszyłem do boju. Nieźle musiałem się napocić i nagimnastykować, aby przejechać odcinki specjalne, gdyż kombinacja: letnie opony + tylny napęd + lód = conajmniej niezła imprezka. Pamiętam jak na jednym z odcinków ja i Adam musieliśmy opuścić nasz bolid, ponieważ wbiliśmy się w zaspę. Byliśmy usatysfakcjonowani, że udało nam się dojechać do mety.

Ten pierwszy start spowodował bardzo duży „głód” rajdowy i już nie było wyjścia – musiałem startować. Na przeszkodzie stanęła matura, rozpoczęte studia i rozpad drużyny. Na szczęście drugiego maniaka rajdowego, Przemka nie trzeba było daleko szukać (9 rząd sala 447 Politechnika Białostocka). Znowu pożyczyłem malucha od matki (chyba dostanę go w spadku), wpisowe opłacił dziadek, nalepki dostaliśmy na starcie XXII Rajdu Podlaskiego – czego chcieć więcej? Myślę, że to przez naklejki maluch dostał takiego dopalacza, że w rezultacie uplasowaliśmy się na drugim miejscu w klasie (startowało pięć załóg).
Dzień zakończyliśmy efektowną wywrotką w centrum miasta na odcinku przy „Centralu” (Białostocka karowa). Pilot przeszedł chrzest bojowy, maluch powędrował do blacharza, a kierowca dalej nie wie jak to się stało. W taki sposób narodziła się załoga zielonego malucha. Dzięki Bogu pilot się nie wystraszył i do dziś dzieli ze mną tę pasję.
Po naszym wypadku moi koledzy z forum rajdowy.bialystok.pl poradzili mi abym na samym początku usztywnił zawieszenie. Tak tez zrobiłem i takim, prawie seryjnym maluchem jeździłem i wygrywałem w swojej klasie. Z tym wygrywaniem, jak to w rajdach, bywało różnie. Niewątpliwie największym sukcesem tamtych startów było wywalczenie II miejsca w klasyfikacji generalnej XIV Rajdu Niepodległości w 2005 roku. Byliśmy wtedy nie do pokonania szybka jazda i ciasno ułożone odcinki spowodowały, że wszystkich rzuciliśmy na kolana. Szybko jednak musieliśmy zejść na ziemię gdyż klasa się rozrosła i pojawiły się nowe, silne załogi, m.in. załoga Radka – maluch z silnikiem Fiata Pandy i 9-tka – mocno „wydłubany” fiacik.
W takim zestawieniu wygranie seryjnym samochodem nie jest prostą sprawą, chociaż muszę się pochwalić, że udało nam się to kilka razy. Żeby mieć większe szanse trzeba było zmodernizować auto tak, aby nasza formuła 1 nie bardzo odbiegała technicznie od innych. Tu powstał problem, który nęka większość załóg w Polsce – finanse. Jakoś udało nam się uzbierać trochę kasy, aby przerobić silnik i skrzynię biegów. Było fajnie, nasz maluszek stał się potworem. Niestety po wybebeszeniu wnętrzności okazało się, że karoseria nadaje się tylko na złom. Nowy dawca już się znalazł, wszystkie podzespoły powoli przenoszone są w nowe miejsce. Cały proces jednak trwa bardzo długo, gdyż nie znam złotego środka na robienie kasy, a trzeba kupić dużo nowych rzeczy, aby maluszek był w pełni sprawny.
Na początku marca odbyło się podsumowanie sezonu 2006, w związku z tym chciałbym pochwalić się tym, że w Mistrzostwach Okręgu Białostockiego KJS w 2006 roku zająłem I miejsce w klasie, 6 w generalce. Dziękuję wszystkim, którzy kibicowali załodze zielonego malucha i zachęcam do dalszego wspierania, gdyż planujemy kolejne starty. Szczególne podziękowania składam Szymonowi z mojeauto.net Chciałbym również podziękować szkole językowej English Ekspert za zakupienie opon na sezon 2006.
Pozdrawiam Grzegorz Sianko
gsianko@o2.pl
# GG: 8268833
ZOBACZ TEŻ:
Video: Rajd Podlaski 2003 - Dachowanie Malucha
|


Komentarze: 8 »
Dobra historyjka braciszku.Mam nadzieję,że ta wasza
,,ZAŁOGA ZIELONEGO MALUCHA” wygra jak najwięcej rajdów.Trzymam kciuki i kibicuję ! Pozdróffkaa :*
Pięknie Grzesiu, pięknie. Trzymam mocno kciuki za nowy sezon i życzę dalszych sukcesów.
Powodzenia Chłopaki
Brawo brawo! Gratulacje! Życze dalszych sukcesów i oczywiście trzymam kciuki za kolejne zwycięstwa
zajebiście trzymajcie tak dalej
kilka miesięcy temu też miałem szerszenia i były niesamowite przygody
terz bede przerabiał maluchana rajdówke i startował w kjs
dawid
wujtowicz
zarabiscie chlopaki ja mam 12 lat i terz przerabiam kaszlaka dla brata na 18 teraz daje licznik od fotd escord no i chcem zrobic mala rajdowke z tego
a tak pozatym zarabiste zdiecia
Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URI
Dodaj komentarz